Po bardzo dobrym czytelniczo czasie, przyszedł drobny zastój. Zaczynam czytać książki, a chwilę potem je porzucam, bo mi się nie podobają. Jestem niezdecydowana, nie wiem, na co mam ochotę... Mam jednak nadzieję, że coś w końcu wyrwie mnie z tego niekomfortowego czytelniczego chaosu w głowie. Może to będzie "Gołoborze"?
Teraz czytam:
Ta książka przyciąga mnie najbardziej tym, że jej akcja dzieje się w Górach Świętokrzyskich. Maciej Siembieda sięgnął po legendy dotyczące tego regionu oraz po historię, która to splata się z losami dwóch rodów. Rody te dzieli niemal wszystko, ale łączy jedno - wzajemna nienawiść i pragnienie zemsty. Jestem dopiero na 116 stronie i choć styl autora nie do końca pokrywa się z moim gustem czytelniczym, nie mogę jej odmówić pewnych walorów. Przede wszystkim tło historyczne sięgające czasów powstania styczniowego i ciągnące się aż do lat 90. XX wieku, pojawienie się w dialogach bohaterów lokalnej gwary oraz oczywiście przywołanie legend, szczególnie tych dotyczących Łysej Góry. Fabuła, choć rozpięta jest na tak dużej przestrzeni czasowej, nie jest poszatkowana i łączy się w jedną, spójną całość. Jestem na tyle wciągnięta w tę powieść i zaciekawiona dalszymi losami bohaterów, że z pewnością będę czytać dalej.

Komentarze
Prześlij komentarz