Opis wydawcy: Miażdżąca, ale pełna życia opowieść z samego środka wojny w Ukrainie. O zwierzętach i o ludziach. Jak na wojnie przeciwko wszystkiemu, co żyje, można ocalić człowieczeństwo? Nowa książka Wojciecha Tochmana, jednego z najwybitniejszych polskich reporterów i autorów literatury faktu, opowiada o ludziach, którzy z narażeniem życia ratują zwierzęta podczas wojny. Autor regularnie jeździ do Ukrainy, ewakuuje z frontu opuszczone psy i koty, ale w reportażu nie podkreśla swojej obecności. Jego dokument mówi o żałobie, cierpieniu i ekobójstwie. Ale również o odwadze, o miłości do życia, o więzi człowieka i zwierzęcia.
Moja opinia: W reportażu tym wojenna rzeczywistość ludzi spleciona jest z życiem zwierząt. Zwierząt, które również doświadczają wszelkich konsekwencji tego, z czym wiąże się wojna. I niejednokrotnie są w tym wszystkim bardziej bezbronne, bardziej narażone na niebezpieczeństwo niż ludzie, którzy mają przynajmniej jedną możliwość - by uciec. Zwierzęta pozostawione w domu, zamknięte na cztery spusty, takiej możliwości nie mają. Mogą tylko czekać na śmierć. To jeden z wielu scenariuszy, który zrealizował się od początku wojny w Ukrainie. Są jednak też inne. Te, w których zwierzęce więzy z ludźmi okazały się silniejsze. I te, w których silne więzy narodziły się już podczas dramatycznych wydarzeń. To daje nadzieję na to, że wiele psich czy kocich istnień przetrwa wojnę, znajdą nowe domy, znajdą spokój. Wojciech Tochman pokazuje, że wojna to nie tylko ludzie i że są tacy, którzy o tym nie zapominają. Próbują ratować zwierzęta, choć sami narażają swoje własne życie. To jednak nie wszystko. Reportaż niejednokrotnie opisuje ludzkie dramaty, mierzenie się człowieka z cierpieniem, żałobą, traumami i pytaniem "dlaczego?". Publikacja ta to niezwykle przejmujący obraz człowieka i zwierzęcia w samym środku konfliktu zbrojnego. To obraz, wobec którego naprawdę trudno pozostać obojętnym. Gorąco polecam!

Komentarze
Prześlij komentarz