Bardzo lubię kryminały Charlotte Link. Ciekawym zjawiskiem w moim czytelniczym życiu jest fakt, że właśnie w przypadku twórczości tej autorki, nie mam ochoty szybko docierać do końca lektury, do samego rozwiązania, bo po prostu nie chcę zbyt szybko kończyć swojej przygody z danym tytułem. Tak samo było w przypadku "Bez winy", czyli trzeciego tomu cyklu z sierżant śledczą Kate Linville. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu osób zakończenie może okazać się zbyt rozwlekłe, mnie jednak to nie przeszkadzało. Na szczęście, bo trzeba zaznaczyć, że od momentu rozwiązania zagadki zostaje jeszcze około 100 stron do przeczytania. To sporo, biorąc pod uwagę standardową strukturę fabuły kryminałów. Mimo tego, wszystko się tutaj zgadzało. Było emocjonująco, było ciekawie, rozwiązanie zagadki satysfakcjonujące i w niemałym stopniu przejmujące. Naprawdę dobra lektura.
Opis od wydawcy:
Sierżant Kate Linville podróżuje pociągiem do Yorku, gdy niespodziewanie zdjęta paniką współpasażerka prosi ją o interwencję: prześladuje ją obcy mężczyzna. Pada kilka strzałów, kobiety w ostatniej chwili salwują się ucieczką. Wkrótce potem w pobliżu Scarborough dochodzi do ataku na młodą kobietę. Napadnięta spada z roweru, zahaczając o rozciągnięty w poprzek drogi drut. W jej kierunku pada strzał, chybi jednak celu, kobieta uchodzi z życiem. Ekspertyza wykazuje, że pocisk pochodzi z tego samego pistoletu, z którego strzelano w pociągu. Kate Linville desperacko szuka powiązań między oboma zdarzeniami. Czas nagli, gdyż sprawca nie daje za wygraną, starając się za wszelką cenę pozbyć niedoszłych ofiar. W końcu sama Kate wpadnie w najgroźniejszą pułapkę w życiu.

Komentarze
Prześlij komentarz